Histeria #1

Marcowe – w dodatku rocznicowe – wydanie Magazynu Histeria to pierwszy numer, w którym pojawiła się moja ilustracja.

 

karolina-stolarska-17389179-644006362472296-2653499653287534436-o

Więcej moich ilustracji: ArtStation

 

To ciekawe doświadczenie. Otrzymałam do zilustrowania opowiadanie inspirowane twórczością Lovecrafta (jego autor zajął drugie miejsce w drugiej edycji konkursie Love Cthulhu – gratulacje!). Czytając je, szukałam pod powiekami najciekawszych scen, niechętnie rezygnując z najbardziej fantazyjnych wyobrażeń – mój warsztat jest daleko w tyle za bujną wyobraźnią. Niemniej, z efektu jestem zadowolona. Poniższy fragment – z oczywistych powodów – stanowi najlepszą narrację dla obrazu:

Widział biel. Na powrót znalazł się w niebiańskiej krainie, gdzie pozbawiony jakichkolwiek możliwości, skazany był na leżenie niczym trup, którym miał się zapewne niedługo stać. Tym razem nad jego ciałem, którego nie widział przez usztywnioną tajemniczą siłą szyję, pochylały się twarze, dziesiątki twarzy. Szeptały cicho tę samą melodię umarłych, słyszaną wcześniej, ilekroć podczas ucieczki doznawał obrażeń. Czy to możliwe… Czy cokolwiek jest możliwe? Twarze zakryte były maskami, okrywającymi nie tylko usta, ale także nosy, uszy, oczy. Jakby mając coś przed nim ukryć. Jakby mając przed nim ukryć prawdziwe oblicze istot, które go unieruchomiły. Sięgnął pamięcią ku historiom ojca. Musiało istnieć wytłumaczenie tych demonów, szepczących nieustannie swym szatańskim językiem. Wtedy zrozumiał. Ujrzał oczyma wyobraźni, jakże dobrze wypracowanymi w czasach dzieciństwa, jak pod maskami drżą skrzela, błyszczą wyłupiaste, mgliste oczy, a skóra zielenieje i pęcznieje jakby od nadmiaru wody. Innsmouth.

Cytowane wyżej i zilustrowane przeze mnie opowiadanie autorstwa Macieja Mierzejewskiego znajdziecie w XIX numerze Magazynu Histeria: http://magazynhisteria.pl/czytajpobierz/ 

Reklamy

Żywot admina zawsze czymś zajętego

 

Prowadzisz betę, a poza tym organizujesz spotkania dla graczy. Chodzi tylko o integrację, czy chcesz zamienić Toril w społeczność funkcjonującą także poza przestrzenią Internetu?

Toril już jest społecznością, w dodatku to nie moja zasługa, a po prostu ludzi, którzy zdecydowali się spędzać swój wolny czas razem z nami. Każdego dnia spotykamy się na kanale IRC, gdzie rozmawiamy o grze, ale i o prywatnych sprawach. Duża część graczy zna się również z innych gier, niektórzy od wielu lat. Gry tekstowe może nie są bardzo popularne i prawie nigdy nie są to projekty komercyjne, nastawione na zarobek. Z tego też powodu wiele gier upada, zamyka się tymczasowo lub znika całkowicie. W którymś momencie twórcom po prostu brakuje motywacji lub wspomnianego wcześniej wolnego czasu. Nie będę też ukrywać, że rola administratora gry jest ciężka i czasami bardzo niewdzięczna. Niekiedy łączy się z przyjmowaniem dużej ilości krytyki, czasem zasadnej, a czasem wynikającej z niezrozumienia zasad gry, która mimo wszystko jest dość osobliwa. Administracja odpowiada też za łagodzenie konfliktów, spójność świata, reklamę gry, kontakt z portalami partnerskimi, dalszy rozwój gry, załatwianie bieżących spraw, w tym odpowiadanie na niezliczoną ilość pytań każdego dnia… To właściwie druga praca, ale warta zachodu, bo dzięki niej istnieje w Internecie miejsce dla takich osób, jak nasi gracze.

Opowiedziałam o tym, jak bardzo nie mam na nic czasu, bo Toril. Cały wywiad można przeczytać tutaj.